Sierpień to dobry moment, aby wykorzystać ostatnie tygodnie lata na dopracowanie bieżących działań i przygotowanie firmy do wyzwań, jakie przyniosą kolejne miesiące. To czas sprzyjający planowaniu, wprowadzaniu usprawnień oraz wzmacnianiu fundamentów, na których będzie opierał się dalszy rozwój przedsiębiorstwa. Życzymy Państwu, aby sierpień był czasem pomyślnej realizacji zamierzeń, owocnej współpracy i wielu powodów do dumy z rozwoju własnej firmy. Niech nadchodzące tygodnie przyniosą stabilność, nowe możliwości oraz pomyślność we wszystkich podejmowanych przedsięwzięciach.
Rejestr fundacji rodzinnych dostępny online. Ważne zmiany, ale nie pełna cyfryzacja
Od 29 lipca 2026 r. obowiązują nowe przepisy dotyczące rejestru fundacji rodzinnych. To zmiana, na którą od dawna czekali przedsiębiorcy, doradcy podatkowi oraz biura rachunkowe obsługujące fundacje rodzinne. Dotychczas uzyskanie nawet podstawowych informacji z rejestru wymagało złożenia wniosku do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim, co wiązało się z korespondencją papierową lub osobistą wizytą w sądzie. Nowelizacja upraszcza ten proces i częściowo przenosi go do internetu.
Co zmieniło się w praktyce?
Choć rejestr fundacji rodzinnych od początku swojego funkcjonowania był jawny, w praktyce dostęp do jego treści był znacznie bardziej ograniczony niż w przypadku Krajowego Rejestru Sądowego. Wynikało to z faktu, że rejestr prowadzony był w wewnętrznym systemie informatycznym, a nie w powszechnie dostępnym systemie teleinformatycznym.
Od 29 lipca 2026 r. zainteresowani mogą samodzielnie sprawdzić podstawowe informacje o fundacji rodzinnej za pośrednictwem strony internetowej sądu rejestrowego. Dane będą aktualizowane co najmniej raz dziennie, a ich pobranie nie wymaga składania żadnego wniosku. Dodatkowo możliwe stało się składanie drogą elektroniczną wniosków o wydanie odpisów, wyciągów i zaświadczeń z rejestru. Nadal jednak wymagają one podpisu kwalifikowanego lub podpisu zaufanego oraz uiszczenia opłaty kancelaryjnej.
Jakie informacje będzie można sprawdzić online?
Warto pamiętać, że zakres informacji udostępnianych bezpośrednio na stronie internetowej sądu jest stosunkowo ograniczony. Dostępne będą jedynie podstawowe dane identyfikacyjne fundacji, takie jak numer rejestru fundacji rodzinnych (RFR), nazwa fundacji, siedziba, numer NIP oraz REGON.
Pozwala to szybko potwierdzić istnienie fundacji i jej wpis do rejestru, jednak nie daje odpowiedzi na pytania, które z perspektywy obrotu gospodarczego są często najważniejsze. Z publicznie dostępnych informacji nie dowiemy się bowiem, kto wchodzi w skład zarządu fundacji ani kto jest uprawniony do jej reprezentowania.
Pełny odpis nadal będzie niezbędny
To właśnie tutaj ujawniają się ograniczenia nowelizacji. Samodzielnie pobrany wydruk ma wyłącznie charakter informacyjny i, w przeciwieństwie do wydruku z KRS, nie korzysta z mocy dokumentu urzędowego. Nie będzie więc wystarczający przy czynnościach notarialnych czy wszędzie tam, gdzie wymagane jest przedstawienie oficjalnego odpisu z rejestru.
W takich sytuacjach nadal konieczne będzie wystąpienie do sądu o wydanie odpisu. Zmieni się jedynie sposób złożenia wniosku – będzie można zrobić to elektronicznie, natomiast sam dokument zostanie wydany przez sąd i opatrzony kwalifikowaną pieczęcią lub podpisem elektronicznym.
Co oznaczają zmiany dla przedsiębiorców?
Nowe przepisy niewątpliwie ułatwią weryfikację podstawowych danych fundacji rodzinnych i ograniczą formalności związane z uzyskaniem prostych informacji z rejestru. Jest to krok w kierunku cyfryzacji, który usprawni codzienną pracę przedsiębiorców, doradców i biur rachunkowych.
Nie oznacza to jednak pełnego zrównania rejestru fundacji rodzinnych z elektronicznym KRS. W dalszym ciągu pełna weryfikacja fundacji będzie wymagała uzyskania urzędowego odpisu, a elektronizacja samego sposobu składania wniosku nie rozwiązuje problemu czasu oczekiwania na jego wydanie. Ponieważ rejestr nadal prowadzi jeden sąd dla całego kraju, w praktyce warto odpowiednio wcześniej zaplanować uzyskanie dokumentu, jeżeli może być potrzebny przy planowanej transakcji lub czynności notarialnej.
Nowelizacja jest więc krokiem we właściwym kierunku, ale raczej ewolucją niż rewolucją. Ułatwia dostęp do podstawowych informacji, jednak nie zmienia zasadniczo sposobu pozyskiwania dokumentów mających moc urzędową.
Okulary korekcyjne przedsiębiorcy nadal bez prawa do kosztów podatkowych. Ministerstwo Finansów nie zmienia stanowiska
Dla wielu przedsiębiorców okulary korekcyjne są dziś nie tyle elementem codziennego wyposażenia, ile podstawowym narzędziem pracy. Dotyczy to zwłaszcza osób, które większość dnia spędzają przed komputerem – księgowych, doradców, programistów, architektów czy projektantów. Wydawałoby się więc naturalne, że wydatek na okulary wykorzystywane podczas prowadzenia działalności gospodarczej powinien stanowić koszt uzyskania przychodów. Niestety, Ministerstwo Finansów nadal nie podziela tego poglądu.
Temat powrócił za sprawą interpelacji poselskiej, w której zwrócono uwagę, że obecne podejście organów podatkowych nie przystaje do realiów współczesnego biznesu. Autor interpelacji podkreślił, że w wielu zawodach praca przed monitorem jest codziennością, a odpowiednio dobrane okulary umożliwiają wykonywanie obowiązków zawodowych. Zapytał więc Ministerstwo Finansów, czy planowane są zmiany przepisów oraz czy możliwe byłoby uznawanie za koszt podatkowy okularów zaleconych przez lekarza w związku z wykonywaną działalnością.
Odpowiedź resortu nie pozostawia jednak większych wątpliwości. Ministerstwo poinformowało, że nie prowadzi prac nad zmianą przepisów i podtrzymuje dotychczasowe stanowisko. W jego ocenie zakup okularów korekcyjnych służy przede wszystkim korekcji wady wzroku, a więc zaspokojeniu osobistych potrzeb przedsiębiorcy. Nawet jeśli okulary są wykorzystywane niemal wyłącznie podczas wykonywania obowiązków zawodowych, nie tracą swojego osobistego charakteru.
Ministerstwo zwraca również uwagę, że okulary mogą być używane zarówno podczas pracy, jak i poza nią. W konsekwencji trudno uznać, że ich zakup pozostaje w bezpośrednim związku z osiąganiem przychodów z działalności gospodarczej. Z tego względu wydatek na ich nabycie nie spełnia przesłanek pozwalających zaliczyć go do kosztów uzyskania przychodów.
Dla przedsiębiorców oznacza to utrzymanie dotychczasowej, restrykcyjnej praktyki. Nawet zalecenie lekarza specjalisty czy lekarza medycyny pracy nie zmienia oceny fiskusa i nie daje podstaw do bezpiecznego rozliczenia takiego wydatku w kosztach działalności. Warto więc pamiętać, że mimo rozwoju nowoczesnych form pracy i coraz większej liczby zawodów wymagających wielogodzinnej pracy przed ekranem komputera, podejście organów podatkowych w tej kwestii pozostaje niezmienne.
Choć temat regularnie wraca do publicznej dyskusji, na razie nic nie wskazuje na to, aby przedsiębiorcy mogli w najbliższym czasie liczyć na zmianę przepisów lub bardziej liberalne stanowisko organów podatkowych.
Spóźnione badanie techniczne może oznaczać utratę prawa do 100% odliczenia VAT
Przedsiębiorcy korzystający z samochodów uprawniających do pełnego odliczenia VAT często skupiają się na tym, aby pojazd był wykorzystywany zgodnie z przepisami.
Najnowsza interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej pokazuje jednak, że równie istotne są kwestie formalne. Nawet zwykłe przeoczenie terminu badania technicznego może skutkować utratą prawa do odliczenia 100% podatku VAT.
Sprawa dotyczyła przedsiębiorcy wykorzystującego w działalności gospodarczej samochód Fiat Scudo spełniający warunki przewidziane dla pojazdów z adnotacją „VAT-1”. Samochód posiadał wymagane zaświadczenie z dodatkowego badania technicznego oraz odpowiedni wpis w dowodzie rejestracyjnym. Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy właściciel nie wykonał w terminie okresowego badania technicznego. Pojazd przez cały ten czas był wykorzystywany wyłącznie w działalności gospodarczej, a przedsiębiorca nadal odliczał w całości VAT od paliwa.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał jednak, że w okresie, w którym pojazd nie posiadał aktualnego potwierdzenia spełnienia wymogów technicznych, podatnik nie miał prawa do pełnego odliczenia VAT od wydatków związanych z jego eksploatacją. Sam fakt, że samochód faktycznie spełniał wymagania konstrukcyjne i był wykorzystywany w działalności, nie był wystarczający.
Interpretacja przypomina, że prawo do pełnego odliczenia VAT zależy nie tylko od parametrów technicznych pojazdu i sposobu jego użytkowania, ale również od posiadania aktualnej dokumentacji potwierdzającej spełnienie warunków określonych w ustawie o VAT. Jeżeli wymagane badanie techniczne utraci ważność, przedsiębiorca traci możliwość korzystania z preferencji – nawet jeśli nie doszło do żadnych zmian w samym pojeździe.
To kolejny przykład, że w rozliczeniach podatkowych formalności mają równie duże znaczenie jak rzeczywisty sposób prowadzenia działalności. Dlatego warto regularnie kontrolować terminy badań technicznych pojazdów, które dają prawo do pełnego odliczenia VAT. Koszt przeoczenia może okazać się znacznie wyższy niż samo badanie.
Co roku to samo pytanie – kiedy oddać dzień wolny za święto przypadające w sobotę?
Sierpień to miesiąc, w którym nasze telefony i skrzynki mailowe grzeją się do czerwoności. Zanim zdążymy dopić pierwszą kawę, pojawia się to samo pytanie, które co roku powraca jak bumerang: „A kiedy oddajemy dzień wolny za święto przypadające w sobotę?”. I wtedy zaczyna się cała magia – a właściwie zamieszanie. Bo my wcale niczego nie oddajemy. Żeby coś oddać, trzeba by to najpierw wziąć albo dostać, a przecież nikt nikomu niczego nie zabiera.
Prawo pracy nie zna pojęcia „oddawania dnia wolnego”
Kodeks pracy w ogóle nie zna pojęcia „oddawania dnia wolnego”. To nie jest ani dodatkowy benefit, ani gest dobrej woli pracodawcy, ani wyraz wdzięczności wobec pracownika. To po prostu kwestia właściwego zaplanowania pracy w zgodzie z obowiązującym wymiarem czasu pracy.
A ten wymiar oblicza się w sposób bardzo konkretny: 40 godzin mnożymy przez liczbę pełnych tygodni w okresie rozliczeniowym, dodajemy 8 godzin za każdy dzień wystający od poniedziałku do piątku i odejmujemy 8 godzin za każde święto przypadające w dniu innym niż niedziela.
W efekcie otrzymujemy dokładnie tyle godzin, ile pracownik ma przepracować w danym okresie. Ani mniej, ani więcej.
Dlaczego wyznaczamy dzień wolny za święto w sobotę?
Jeśli święto przypada w sobotę, a pracownik pracuje w systemie poniedziałek–piątek, to aby nie przekroczyć wymiaru czasu pracy, trzeba zaplanować dzień wolny od pracy. Nie po to, żeby „oddać” go pracownikowi, ale po to, żeby zachować zgodność z przepisami.
W praktyce oznacza to, że pracodawca może wskazać taki dzień dla całej firmy, na przykład piątek poprzedzający święto, albo umożliwić pracownikom wybór dnia w ramach okresu rozliczeniowego. Oba rozwiązania są prawidłowe, o ile pozwalają utrzymać właściwy wymiar czasu pracy.
A co, jeśli pracownik zachoruje w dniu wolnym, wyznaczonym przez pracodawcę jako „odbiór”?
Często pojawia się pytanie, co w sytuacji, gdy pracownik w tym dniu zachoruje? Odpowiedź jest prosta: nic się nie dzieje. Nie powstaje żadne dodatkowe prawo do kolejnego dnia wolnego, bo przecież ten zaplanowany już spełnił swoją funkcję. Choroba w dniu wolnym nie tworzy żadnych nowych uprawnień.
Podobnie jest wtedy, gdy pracownik jest nieobecny przez cały miesiąc. Wówczas jego wymiar czasu pracy ulega obniżeniu o liczbę godzin usprawiedliwionej nieobecności. Jeśli więc sierpień ma 160 godzin do przepracowania, a pracownik był nieobecny przez cały miesiąc, to jego wymiar faktyczny również wynosi 160 godzin nieobecności. Nie ma nadgodzin, nie ma przekroczeń, nie ma też niczego, co należałoby „oddać”. Wystarczy, że harmonogram pracy jest poprawnie ułożony i uwzględnia dzień wolny wynikający z kalendarza.
W listopadzie, kiedy znowu pojawi się to samo pytanie: „A kiedy oddajemy za tę sobotę?”, warto odpowiedzieć spokojnie i z lekkim uśmiechem: „My nic nie oddajemy. My planujemy.”
Bo w prawie pracy, podobnie jak w życiu, obowiązuje prosta zasada: żeby coś oddać, trzeba to najpierw wziąć.
Potrzebujesz wsparcia? doradztwo podatkowe we Wrocławiu. · obsługa kadr i płac we Wrocławiu. · księgowość spółek we Wrocławiu.
